Od trzech tygodni nauczyciele z całej Polski siermiężnie pracują w ramach nauczania zdalnego. Przy tej okazji każdy ustalił sobie strategię działania i jest na etapie kształtowania swojego nowego modelu uczenia.
Sama się w tym jeszcze gubię. Moje partnerskie zapędy i demokratyczny styl uczenia wciąż i wciąż namawia mnie do jednego: wykorzystaj ten czas mądrze! Daj im się wykazać! Zachęcaj do samodzielnej pracy! A w głowie kołata myśl:
Nauczycielu, dawaj z siebie 10%,
żeby uczniowie mogli przejąć 90%!
W końcu trzeba było ustalić plan działania. Miałam dwie opcje: lekcje zdalne albo online. Moja podświadomość z uporem maniaka odrzucała to, co w dosyć szybkim czasie stało się modne. Mowa o lekcjach zdalnych. Nie, nie i jeszcze raz nie! Serce podpowiadało mi, że to największe zło obecnej nauki. Ależ zabobonny ze mnie człowiek! Dlaczego nie lekcje zdalne?
Lekcja zdalna, a lekcja online
Prowadzenie zajęć w ramach nauczania na odległość może odbywać się w trybie zdalnym oraz online. Pierwsze polegają na przygotowaniu materiałów, które potem podsyła się uczniom wraz z terminem ich wykonania. Drugie zaś to zajęcia w czasie rzeczywistym. Uczniowie wraz z prowadzącym spotykają się na platformie o konkretnej godzinie, aby móc omówić dany temat. Osobiście preferuję lekcje online gardząc zdalnymi. Dlaczego? Ta opcja to dla mnie pójście na łatwiznę. Po co mam spędzać czas z młodzieżą, skoro mogę wysłać wszystkim klasom materiały i mieć spokój?
Pewnie część czytelników-nauczycieli ma teraz ochotę mnie rozszarpać. Przecież to nie tak, że ktoś kto prowadzi lekcje zdalne ma teraz wakacje. Wraz z upływem terminu musi sprawdzić prace, które podesłali mu uczniowie. Rozumiem te argumenty i szanuję je. Uważam jednak, że szkoła to ludzie, relacje i nauka. A nie tylko nauka.
Dlaczego lekcje online to lepszy pomysł?
Młodzieży brakuje teraz przede wszystkim kontaktów społecznych. Zamiast wsparcia pedagogicznego narzuca im się dodatkowy problem: stos materiałów po czubek głowy. W ten sposób komunikujemy im, że nauka jest ważniejsza od relacji. A w gruncie rzeczy jest zupełnie odwrotnie. To relacje zapewniają nam stabilizację psychiczną i sukcesy życiowe (naukowe / zawodowe). Dlatego wybieram lekcje online. Są one okazją do podyskutowania z całą klasą na dany temat i jednocześnie spędzeniem czasu we wspólnym gronie. Na odległość, ale zawsze.
Dlaczego proponowanie TYLKO lekcji w formie wysyłania materiałów do opracowania to zły pomysł?
Chcąc zweryfikować swoje domysły i spróbować budować górnolotne idee na twardych danych, zdecydowałam się na eksperyment. Inspirując się ankietą zamieszczoną przez EduKreatywne, stworzyłam formularz na Googlach. W przeprowadzonej przeze mnie ankiecie wzięło udział 50 moich uczniów. Chciałam sprawdzić, jak licealiści i technicy zapatrują się na nauczanie zdalne, jakie lekcje wolą oraz z czym mają trudności. Szczegółowe omówienie formularza znajduje się tutaj. Warto samemu przeprowadzić taką ankietę, wiele można się dowiedzieć.
W tym wpisie skupię się na dwóch pytania, które brzmiały: Jaka forma nauczania zdalnego najbardziej przypadła Ci do gustu? oraz Która z lekcji najbardziej zapadła Ci w pamięci? Na pierwsze pytanie 46% respondentów odpowiedziało, że najlepszą formą nauczania zdalnego są lekcje online, później interaktywne gry i quizy (28%). Znacznie mniej osób ceni pracę z filmami (14%) i z podręcznikiem i instrukcją (12%).
Natomiast drugie pytanie dotyczyło pamięci i emocji. Lekcje, które najlepiej zapamiętujemy to te, które w pozytywny lub negatywny sposób na nas wpłynęły, zadziałały. Tym razem odpowiedzi nie były narzucone, każdy mógł napisać co chciał. Nie śmiem przytaczać 50 wypowiedzi, pragnę tylko zaproponować jedną, najważniejszą informację: wszystkie odpowiedzi dotyczyły lekcji online! Jednym podobały się zajęcia, na których nauczyciel humorystycznie opowiadał o temacie, innym – gdy rozmawiał z nimi i komentował aktualne wydarzenia, a jeszcze innym – lekcje projektowe, na których oglądali filmiki, na których koledzy omawiają dane zagadnienie. Podsumowując, najlepsze lekcje to te, które możemy spędzać razem. Nie rekompensują nam tego gry, quizy, interaktywne zadania ani filmiki z nauczycielami omawiającymi dane zagadnienie. Najważniejsze jest tu i teraz.
Do czego chcę Cię zachęcić?
Drogi Nauczycielu! Jeśli do tej pory nie przeprowadziłeś ani jednej lekcji online to PROSZĘ CIĘ, przemyśl poważnie tą decyzję. Dzieci cię potrzebują, bez względu na to, w jakim są wieku i ile mają pieniędzy. Nie musisz się pokazywać na kamerce, nie musisz mieć wspaniałego sprzętu – wystarczy kawałek technologii, platforma (discord jest najmniej wymagający), a dzieci same będą chciały się spotkać. Powodzenia! W razie pytań, odezwij się!
Belfer(ka) Jutra
Ostatnie wpisy:
Jak zrobić, żeby się nie narobić? 6 trików na udaną lekcję online
Jak weryfikować wiedzę w czasie nauki zdalnej? Cztery pomysły na ocenianie + bonus
Jakie są przeszkody partnerskiej relacji z uczniami? Wady edukacji jako relacji